back to top
środa, 20 maja, 2026

Top 5 Tygodnia

Podobne artykuły

Gdy nadzór kończy się na notatce

Wczorajsze wystąpienie sejmowe ministra Macieja Laska, odpowiadającego na bieżące pytania dotyczące bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, stanowiło bezpośrednią konsekwencję interpelacji poselskiej nr 14130.

Wystąpienie to nie przyniosło jednoznacznych odpowiedzi na kwestie podnoszone przez posłów. Przeciwnie — pozostawiło opinię publiczną z szeregiem niewyjaśnionych wątpliwości, a sposób udzielania wyjaśnień, oparty na ogólnych zapewnieniach i odwołaniach do informacji niejawnych, utrudnił ocenę, w jakim zakresie zgłaszane problemy zostały faktycznie rozpoznane i przeanalizowane. Jedno pozostaje jasne – sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury uznał, że nie zachodzi potrzeba podejmowania dodatkowych czynności wyjaśniających, a za wystarczającą podstawę pozytywnej oceny całej sytuacji przyjął notatkę przekazaną przez samą Agencję, której funkcjonowanie — jak wskazują posłowie opozycji — budzi zastrzeżenia i rodzi pytania o potencjalne zaniedbania.

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek, podczas posiedzenia Sejmu, skierował pytanie do Macieja Laska, odpowiedzialnego za obszar lotnictwa, dotyczące dopuszczania niezweryfikowanych cudzoziemców do prac przy szczególnie wrażliwej infrastrukturze PAŻP oraz procedur bezpieczeństwa stosowanych przy realizacji takich zleceń. Odwołując się do doniesień medialnych, poseł Płaczek wskazywał, że część osób wykonujących te prace pochodziła z Ukrainy i — według tych przekazów — nie została poddana weryfikacji przez właściwe służby. Domagał się również informacji, czy Ministerstwo Infrastruktury przeprowadziło audyt oraz czy PAŻP stosuje standardy bezpieczeństwa adekwatne do ryzyka działań sabotażowych lub dywersyjnych, przywołując przy tym przykład osoby zatrzymanej na lotnisku Chopina z urządzeniem do zagłuszania fal radiowych.

W zasadniczej części odpowiedzi minister Lasek przedstawił stanowisko, zgodnie z którym „PAŻP stale współpracuje z odpowiednimi służbami państwa polskiego w celu zmaksymalizowania ochrony dla swoich obiektów i pracowników”, zaznaczając, że „współpraca ta odbywa się w trybie niejawnym”. Wskazał, że firma realizująca prace współpracuje z Agencją od 2007 roku i została wybrana w trybie otwartego przetargu zgodnie z przepisami prawa zamówień publicznych, a realizowane prace „zostały objęte stałym i szczegółowym monitoringiem oraz kontrolą”. Minister zapewnił, że pracownicy Wykonawcy zostali objęci weryfikacją zgodnie z wewnętrznymi przepisami Agencji, w tym instrukcją przepustkową, oraz pozostawali pod nadzorem formacji ochronnej.” Jednocześnie stwierdził, że „teza, iż pracownicy mieli nieskrępowany dostęp do systemów krytycznych, jest tezą nieuprawnioną”, wskazując, że wykonywane prace miały charakter wyłącznie techniczno-instalacyjny. Dalsze szczegóły — jak podkreślił — powinny być omawiane w trybie niejawnym. Dodał również, że Agencja objęta jest ochroną kontrwywiadowczą, posiada stałego przedstawiciela ABW, a z analiz i raportów z ostatnich dwóch lat nie wynikały zagrożenia ani incydenty związane z dostępem do infrastruktury krytycznej.

Po odpowiedzi ministra poseł Grzegorz Płaczek wprost domagał się jednoznacznego wskazania, czy Ministerstwo Infrastruktury podjęło jakiekolwiek działania wykraczające poza rutynowe procedury. Pytał wprost, czy po pojawieniu się doniesień medialnych o potencjalnych nieprawidłowościach przeprowadzono dodatkowy audyt, odbyły się rozmowy wyjaśniające lub podjęto inne czynności, które nie ograniczałyby się wyłącznie do standardowego trybu postępowania.

Minister Maciej Lasek odpowiedział, że do wyjaśnienia sprawy wystarczająca była notatka przekazana przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej, która — jak stwierdził — „pokazuje, że wszystkie działania, które były i które są w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej wdrożone, zostały zrealizowane”.

Przekaz ministra nie wniósł nic istotnego. Był zbliżony do odpowiedzi udzielanych wcześniej na interpelacje i zapytania posłów opozycji — ogólnikowy i w ograniczonym stopniu odnoszący się do meritum zgłaszanych wątpliwości, w dodatku w sposób mało przekonujący czytany z kartki.

Po takich wystąpieniach trudno oprzeć się wrażeniu, że hasło „bezpieczeństwo” coraz częściej pełni rolę uniwersalnego wytrychu — pozwalającego nie udzielać odpowiedzi, pomijać niewygodne pytania i odsuwać posłów i opinię publiczną od wiedzy o funkcjonowaniu instytucji o kluczowym znaczeniu dla państwa. W tej logice obywatel nie jest traktowany jako podmiot uprawniony do informacji, lecz jako bierny odbiorca ogólnych zapewnień, któremu — rzekomo dla jego dobra — nie należy wyjaśniać zbyt wiele.

Na tle deklarowanego priorytetu, jakim ma być bezpieczeństwo, szczególnego znaczenia nabiera więc pojawienie się na stronach Sejmu kolejnego zapytania poselskiego dotyczącego infrastruktury krytycznej. Tym razem odnosi się ono do bezpieczeństwa energetycznego Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, funkcjonowania infrastruktury krytycznej Centrum Zarządzania Ruchem Lotniczym w Warszawie oraz ryzyka powtórzenia kryzysu porównywalnego do zdarzeń z grudnia 2016 r.

W treści zapytania posłowie wskazują, że w Agencji doszło do zwolnienia doświadczonej kadry technicznej, a w jej miejsce „miały zostać powołane osoby nieposiadające wymaganych kompetencji i doświadczenia w zakresie eksploatacji instalacji niskiego napięcia, systemów UPS, agregatów prądotwórczych oraz systemów samoczynnego załączania rezerwy”.

Wszystko wskazuje na to, że również w sprawach bezpieczeństwa energetycznego odpowiedzi zostaną „z góry” uznane za niejawne — nie dlatego, że ujawnienie konkretnych informacji stanowiłoby realne zagrożenie, lecz dlatego, że same pytania dotyczą infrastruktury krytycznej. Taki automatyzm zamienia bezpieczeństwo w tarczę przed kontrolą, czyni nadzór iluzorycznym i w praktyce zwalnia z obowiązku merytorycznego rozliczania się z podejmowanych decyzji.

Niewykluczone, że także w tym przypadku wszystkie działania Agencji zostaną uznane za niewymagające podejmowania jakichkolwiek dodatkowych czynności, a notatka lub pismo sporządzone przez samą PAŻP ponownie okażą się wystarczającą podstawą do zapewnienia ministra, że nadzorowany przez niego podmiot nie zmaga się z problemami, o których alarmują posłowie. Taki scenariusz wpisywałby się w utrwalony sposób reagowania, w którym ocena sytuacji opiera się na deklaracjach instytucji będącej przedmiotem pytań, bez uruchamiania mechanizmów niezależnej weryfikacji.

Liczba zapytań i interpelacji poselskich dotyczących Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej — obejmujących zagadnienia o charakterze zarządczym, finansowym i prawnym — przestaje odnosić się wyłącznie do pojedynczych decyzji czy incydentów. Coraz wyraźniej dotyczy ona sposobu funkcjonowania Agencji jako całości oraz jej odporności na sytuacje kryzysowe. W tym kontekście pojawia się zasadnicze pytanie o realny model nadzoru nad bezpieczeństwem infrastruktury krytycznej. Skuteczny system zarządzania bezpieczeństwem powinien mieć charakter proaktywny — oparty na systematycznej identyfikacji ryzyk i reagowaniu na sygnały ostrzegawcze, zanim dojdzie do zdarzeń krytycznych.

Tymczasem z publicznie przedstawianych wyjaśnień ministra Laska nie wynika, aby takie podejście było w sposób czytelny i weryfikowalny realizowane przez resort odpowiedzialny za lotnictwo, ani przez podległe mu instytucje, w tym Urząd Lotnictwa Cywilnego. W praktyce kolejne sprawy się nawarstwiają, a reakcje ministra sprowadzają się do odczytywania notatek lub przekazywania stanowisk sporządzanych przez samą PAŻP, które następnie opatrywane są jego podpisem. Mechanizm ten powtarza się niezależnie od wagi zgłaszanych problemów i ich potencjalnych konsekwencji. Zamiast działań nadzorczych, weryfikacji i inicjowania realnych środków zaradczych, opinia publiczna w ramach odpowiedzi na składane zapytania i interpelacje oraz wątpliwości otrzymuje niejawne skonsolidowane stanowisko Agencji, zatwierdzone przez ministra, co coraz wyraźniej przesuwa ciężar odpowiedzialności z rzeczywistego nadzoru na formalne potwierdzanie przedstawianych wyjaśnień.

Jeśli bezpieczeństwo ma być chronione przed opinią publiczną, a nie przed ryzykiem, to przestaje być bezpieczeństwem.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Olga Budrewicz
Olga Budrewicz
Z lotnictwem byłam związana zawodowo przez ponad 25 lat. Pracowałam jako kontroler ruchu lotniczego obszaru (ACC), kierowałam działem kontroli obszaru, ośrodkiem szkolenia personelu ATS oraz ośrodkiem organów radarowych. W 2022 roku założyłam portal branżowy POLSKASKY, którego jestem redaktor naczelną. Dziennikarstwo traktuję jako formę dzielenia się wiedzą. Piszę o tej złożonej i wymagającej branży, opierając się na doświadczeniu i faktach.

Popularne artykuły