Niektóre sprawy sądowe nabierają znaczenia wykraczającego poza ich indywidualny wymiar, stając się realnym sprawdzianem granic wolności słowa w relacji obywatel – państwo. Do takich należy sprawa wytoczona przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej Karolowi Halickiemu – Prezesowi Zarządu Stowarzyszenia Port Lotniczy Białystok – w związku z publikacją przez niego krytycznego dla PAŻP wpisu na portalach społecznościowych w 2025 roku. Sama publikacja opatrzona została płonącym samolotem i logo Agencji.
Sąd pierwszej instancji uwzględnił wniosek PAŻP i nakazał usunięcie materiału z portali społecznościowych w ramach zabezpieczenia roszczenia jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy co do jej istoty. Dopiero Sąd Apelacyjny w Warszawie zmienił to rozstrzygnięcie, oddalając wniosek o zabezpieczenie i przywracając możliwość publikacji wpisu.Jak wynika z uzasadnienia Sądu Apelacyjnego, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej uznała publikację Karola Halickiego za naruszenie dóbr osobistych, wskazując na jej rzekomą nieprawdziwość.
Autor publikacji konsekwentnie podnosił natomiast, że stanowiła ona dopuszczalną krytykę działalności podmiotu państwowego, opartą na dostępnych publicznie źródłach oraz informacjach funkcjonujących w przestrzeni publicznej, wskazując przy tym, że jej celem było zwrócenie uwagi na kwestie istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu lotniczego.
Sąd Apelacyjny, rozpoznając zażalenie, dokonał zasadniczej korekty oceny Sądu I Instancji i przywrócił proporcje między ochroną dóbr osobistych a wolnością wypowiedzi. W ocenie Sądu odwolawczego
ważny interes społeczny sprzeciwia się udzieleniu zabezpieczenia w formie uwzględnionej przez Sąd I Instancji. W interesie publicznym leży społeczny wymiar krytyki, jeżeli ma ona cechy rzetelności i rzeczowości, opiera się na informacjach, które zostały starannie zebrane i zweryfikowane, oraz nie przekracza granic koniecznych do osiągnięcia założonego celu (wyrok SN z dnia 12 kwietnia 2023 r. II CSKP 1021/22). Z zebranego materiału dowodowego nie wynika, aby pozwany przekraczał granice konieczne do osiągnięcia ww. celu publikacji. Jego post ma niewątpliwie charakter alarmujący, ale samo zamieszczenie palącego się samolotu i logo agencji, nie uzasadnia jeszcze twierdzenia o przekroczeniu granic.
Szczególne znaczenie w tym przypadku ma stanowisko Sądu Apelacyjnego w odniesieniu do natury zastosowanego środka. Zakaz publikacji w sprawach o ochronę dóbr osobistych został wprost oceniony jako środek o charakterze cenzorskim, który – jako ingerencja szczególnie daleko idąca – może być stosowany wyłącznie wyjątkowo, przy ścisłym uwzględnieniu interesu publicznego. Dodając, iż w sprawie
„nie można zabezpieczyć roszczenia powódki przez zakazanie pozwanej dalszych publikacji i usunięcie wskazanego postu, bowiem sprzeciwia się temu prawo do uzasadnionej krytyki działań powoda jako podmiotu państwowego.”
W uzasadnieniu zaakcentowano również, że wskazana we wniosku Agencji o zabezpieczenie możliwość ewentualnych zagrożeń, z którymi będą się musiały mierzyć służby związane z bezpieczeństwem w PAŻP, nie została bliżej sprecyzowana.
Bezpieczeństwo jest najważniejsze
W 2022 roku kontrolerzy ruchu lotniczego – pracownicy Agencji – nadali ton publicznej debacie, przekonując opinię publiczną, że wszystko, co dzieje się w jej strukturach, pozostaje w bezpośrednim związku z bezpieczeństwem operacji lotniczych. Formułowane wówczas przez tę grupę zawodową postulaty – dotyczące zmiany kierownictwa, organizacji pracy czy zasad wynagradzania – zyskały szeroki rozgłos i były uzasadniane przede wszystkim interesem publicznym, a wtórnie potrzebami tej grupy zawodowej. Istotnym punktem odniesienia pozostawały przy tym ustalenia oraz zalecenia pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli, traktowane jako szczególny kierunek wymagający uwzględnienia.
Nie przesądzając przy tym, czy wszystkie formułowane wówczas twierdzenia w pełni odpowiadały stanowi faktycznemu, nie sposób pominąć, że były one sygnalizowane jako działania podejmowane ze względu na dobro publiczne. W tym sensie sama publiczna werbalizacja tych niepokojów została uznana za uprawniony element debaty dotyczącej bezpieczeństwa. Przedstawiciel grupy zawodowej kontrolerów ruchu lotniczego wskazywał przy tym podczas posiedzenia jednej z komisji sejmowych, że
„Bezpieczeństwa nie da się kupić. (…) Bezpieczeństwo to również komfort pracy pracowników. Ich świadomość, że będą mogli mówić co myślą w imię bezpieczeństwa. Ich wiara w to, że będą wysłuchani. Bezpieczeństwo to również komfort życia codziennego i bezpieczeństwo rodzin.”
Tak szerokie ujęcie problematyki bezpieczeństwa – obejmujące zarówno kwestie operacyjne, jak i organizacyjne oraz socjalne – zostało wówczas świadomie wyniesione do przestrzeni publicznej jako zagadnienie wymagające społecznej świadomości i debaty. W konsekwencji ukształtowany został standard, zgodnie z którym artykułowanie obaw w tym zakresie, nawet w formie zdecydowanej, mieści się w granicach uzasadnionej troski o interes publiczny. Standard ten nie ma charakteru wewnętrznego ani zastrzeżonego dla określonej grupy zawodowej – dotyczy wszystkich uczestników życia publicznego, w tym także podmiotów zewnętrznych oraz obywateli korzystających z transportu lotniczego.
Trudno jednak nie odnotować wyraźnego napięcia pomiędzy oczekwianym standardem wolnosci wypowiedzi a praktyką działań podejmowanych przez instytucję, która sama wielokrotnie akcentowała nadrzędne znaczenie bezpieczeństwa. Skoro bowiem wcześniej tak szeroko definiowano katalog zagadnień podlegających publicznej ocenie ze względu na ich wpływ na bezpieczeństwo, trudno dziś przyjąć, że te same kwestie powinny zostać wyłączone z otwartej debaty lub ograniczone wyłącznie do przekazu wewnętrznego.
W tym kontekście skierowanie roszczeń przeciwko obywatelowi za krytyczną ocenę działalności Agencji nie może być postrzegane wyłącznie jako incydentalny spór prawny – rodzi bowiem uzasadnione pytanie o rzeczywisty zakres dopuszczalnej krytyki – czy prawo do formułowania ocen w imię bezpieczeństwa przysługuje wyłącznie tym, którzy pozostają wewnątrz PAŻP, czy też stanowi element szerszej, powszechnej debaty publicznej? Innymi słowy – czy w imię bezpieczeństwa mówić mogą bez strachu tylko pracownicy – kontrolerzy ruchu lotniczego, czy również obywatele, których to bezpieczeństwo bezpośrednio dotyczy?
Ograniczanie prawa do krytyki w sprawach dotyczących funkcjonowania instytucji państowywch, zwłaszcza odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, nie tylko osłabia społeczną kontrolę, lecz w dłuższej perspektywie może działać wbrew samemu bezpieczeństwu, eliminując sygnały ostrzegawcze, które – niezależnie od ich formy – powinny być przedmiotem weryfikacji, a nie wyciszenia. Jeżeli zabranie głosu w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa, w tym sposobu zarządzania Agencją, jej planów, wydatków czy kondycji finansowej, wiąże się z ryzykiem postępowania prawnego, debata ta przestaje mieć charakter powszechny i staje się dostępna wyłącznie dla tych, którzy są gotowi zaryzykować i prowadzić ją na sali sądowej. Być może z perspektywy instytucjonalnej jest to rozwiązanie wygodne, jednak w realiach demokratycznego państwa prawa oraz standardów europejskich trudno uznać je za właściwy kierunek.







